Carp Shop Cup Nekielka

Jeden z członków Teamu Imperial Baits Polska – Darek Olbrych przesłał nam relację z zawodów Carp Shop Cup odbywających się na łowisku Nekielka. Zapraszamy do lektury.

05.09.2012 – Podróż

Spóźniony przyjazd do Teamowego partnera Bartka, a więc szybkie pakowanie i wyjazd na zawody. Jadąc po drodze krótkie sugestie, rozmyślenia co, jak, gdzie i na co! Mając doświadczenie po wcześniejszej zasiadce na tej wodzie dochodzimy szybko do wspólnych ustaleń – łowimy na Monster Paradise, Elite Strawberry, Elite oraz Fish wykonany z mixu Imperiala! Te przynęty często pomagały nam wyjść z każdej opresji!

18.00 – Na miejscu

Jesteśmy na miejscu. Patrząc na wodę przy wjeździe na łowisko, stwierdzamy byle by wylosować któreś ze stanowisk na drugim brzegu! Wychodząc z auta zimny wiatr wiejący z południowego zachodu mało nie pourywał nam głów!

19.00 – Losowanie

Doczekujemy się upragnionego losowania. Kiedy wywołano nasz Team adrenalina podskoczyła, po krótkim zamieszaniu z pojemnika wybieramy numerek „2” tak jak na poprzedniej imprezie na tej wodzie !
Patrząc na siebie z Bartkiem nie kryjemy rozczarowania i zrezygnowania! Jednym słowem załamka! Po losowaniu organizator Dawid Patlewicz wraz z właścicielami łowiska Nekielka zaprosił wszystkich na imprezę integracyjną przy ognisku! Po spędzeniu mile wieczornej imprezy zapoznaniu się z innymi zawodnikami i wymianie spostrzeżeń, udaliśmy się spać w niezbyt wygodnym aucie…

06.09.2012 – 5.00 Pobudka

Wstajemy połamani, odpalamy bestię i wjeżdżamy na nasze stanowisko! Szybkie rozpakowanie auta, pompowanie pontonu, szykowanie futru oraz markerów! Ponieważ pływać można było od godziny 7.00 mieliśmy trochę jeszcze czasu aby rozbić namioty i cześć obozu!

Wybiła godzina 7:00 – wodujemy ponton i szukamy interesujących miejsc które dadzą nam ryby, niestety mając do dyspozycji dość duży obszar wody to w odległościach do osiągnięcia z rzutu nie znajdujemy nic ciekawego! Wokół pustynia 120cm głębokości z dwoma dołkami o 20cm głębszymi od reszty dna, które wytypowaliśmy i oznaczyliśmy markerami. Ponowne wypłynięcie na wodę w celu zanęcenia łowiska kulkami, mieszanką Stick mix oraz pelletów.

11.00 – zestawy lądują w wodzie w oczekiwaniu na pierwsze brania!

Nareszcie ! ….. upragniony sen po nieprzespanej nocy w aucie… Nawet łóżko które dotychczas uważałem za nie wygodne było spełnieniem moich marzeń. Po poprzedniej nocy że tak zażartuje ,,przespanej,, na siedząco w aucie. Niestety dźwięk sygnalizatora nie przerwał nam snu!
Pobudka wieczorem sprawdzenie zestawów i ponownie umieszczenie ich w łowisku bardziej precyzyjnie. Wiatr, który wcześniej naprawdę dawał się we znaki w tej chwili osłabł. W nocy mieliśmy tylko pojedyncze piki najprawdopodobniej spowodowane ocieraniem się drobnicy o żyłkę.

07.09.2012
Wstajemy, obraz ukazujący się nam po wyjściu z namiotu oraz chłód jaki czujemy utwierdza nas ze nie jest dla nas za dobrze. Najpłytsza cześć akwenu, skrajne stanowisko, a wiatr zabiera nam ciepłą wodę, brak słońca, zimny południowo zachodni wiatr o temp.3,5 *C nie wróży nam dobrze a w dodatku temperatura wody gwałtownie spadla aż o 10’C. Idzie zimny front. Długo nie zastanawiając się zmieniamy wszystkie przynęty na wersję Cold Water. Pokrojone kulki zalewamy Carptrack Liquid Amino, Carptrack In L , Carptrack Liquid oraz zasypkami Carptrack Powder i Carptrack inP! Tak przyrządzone pokrojone kulki podawaliśmy punktowo w kiełbaskach zrobionych z siateczki PVA. Niestety do późnego wieczora nie przyniosło nam to oczekiwanych efektów! Przed snem przerzuciliśmy zestawy ponownie zakładając kiełbaski na hak!

08.09.2012

2.00 – moja centralka wydaje głos pik pik … zerwałem się i z lekkim niedowierzaniem i podnieceniem, w dodatku nie wybudziłem się do końca przez co miałem problem z tak prostą czynnością jak włączenie czołówki. Podbiegam do wędek a tam dalej powolne pik pik …. Ryba delikatnie wyciągała wolno żyłkę z kołowrotka wiec bez zastanowienia zacinam, jest ! Bartek wstawaj mam, mamy rybę! Spoglądając na wędkę stwierdzamy ze nie będzie to nic dużego ale zawsze jakieś punkty ponieważ do tej pory nie padło zbyt wiele ryb.
Niestety, moje zadowolenie nie trwało zbyt długo, podbierak w gotowości a tu luz, nie ma ryby spięła się!? Zwijam zestaw i nie dowierzam, wszystko jest ok. żadnych splątań, hak ostry, co mogło się stać ?!

Ale wiemy jedno, coś weszło w nasze łowisko, szybkie zmiany, montaż PVA rzut i….
…pęka przypon strzałowy! Omal się nie załamałem, chociaż tyle dobrze że pękła strzałówka a nie kij! Wiązanie nowego zestawu, dla czystego sumienia już z innym przyponem, zakładanie kulek, PVA i zestaw ląduje w wodzie! A my konturujemy sen. Wschód słońca przynosi nam kolejne branie tym razem u Bartka, zacięcie i jest, siedzi ! Wstawaj Darek, jest ryba, wstawaj. Po nocnych ekscesach nie umiałem się zwlec z łózka! W końcu odbiegam do podbieraka i wypatrujemy co to .. niestety żaden olbrzym karp o masie 2.80 kg pokusił się na kulkę Monster Paradise i tym samym nie zalicza się do klasyfikacji ponieważ liczone są karpie i amury od 3kg! Nie zadowoleni, zwracamy rybie szybko wolność, z prośba o przyprowadzenie w nasze łowisko pra dziadków. Po tej rybie już nie mamy ochoty na sen, ostatnie 24 h łowienia – czeka nas ostatnia noc. Szybka kawa w deszczowy poranek i rozmyślenia! Stwierdzamy ze zmiana taktyki chociaż coś przyniosła jakiś minimalny ruch w łowisku! Stawiamy wszystko na jedna kartę! Wymieszaliśmy wiadro 30 litrów drobnych ziaren, Stick Mixów i śruty kukurydzianej z płynnymi pokarmami i dopalaczami takimi jak Liquid Amino, Power Powder Elite Strawberry, Carptrack NHDC (słodzik Imperial Baits) oraz niewielką ilość kulek. Zakładam spodniobuty, wchodzę do wody i nęcimy, po kolejnym już rzutem spombem pod marker stwierdzam że wystarczy (spoglądam na pozostałość w wiadrze, poszło ok. 12litrów ) szybka zmiana roli i to teraz ja ładuję towar do spomba, a Bartek nęci swoje łowisko.

W trakcie nęcenia następuje branie, mój hanger powoli spada w dół ! Branie do brzegu na Monster Paradise (ochotka z czosnkiem). Może amur? Wcale bym się nie zdziwił ponieważ złowiłem już kilka amurów na te kilki pomimo tego, że to tak zwany śmierdziuch (w tym swoją amurową życiówke – 11.2kg)! Przycięcie i wraca nam nadzieja, siedzi, cos jest! Bartek chwyta za podbierak i znów ta sama historia co w nocy – luz, nie mam ryby na haku! Zwijam zestaw i znów wszystko ok. Nie wiem co mam myśleć, całkiem inny zestaw inny przypon? Nie wiem! Zestaw ponownie wraca na swoje miejsce. Popołudniu odwiedzają nas koledzy ze stanowiska nr7, którym podarowaliśmy kilka produktów Imperial Baits! Jak się w niedziele okazało to właśnie na przynęty od nas złowili dwie ryby w nocy. Kwalifikując się na drugiej pozycji w klasyfikacji końcowej zawodów! Na dodatek zaprzyjaźniony Team Sklep Karpiowy.pl w składzie Przemek Bździuch i Radosław Koperski łowiący na stanowisku nr. 10 w klasyfikacji końcowej zajmując trzecie miejsce, łowiąc wszystkie cztery ryby na kulki Imperial Baits Elite Strawberry, z czego Bardzo się cieszymy i gratulujemy!

 

Ptactwo w przeciwieństwie do karpi żerowało wyśmienicie!

W niedzielny poranek obudził nas śpiew ptaków, zapowiada sie pogodny oraz słoneczny dzień wróżący nam przyjście ryby w łowisko….tylko dlaczego trzy godziny przed końcem zawodów! Niestety do zakończenia zawodów nie wyjęliśmy juz ryby na żaden z zestawów znajdujących się w wodzie! Dziękujemy organizatorom, za może nie do końca dla nas udane (pod względem wyjętych ryb), choć przebiegające w miłej i życzliwej atmosferze zawody!

Pozdrawiamy!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polski. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz