Dylan Porte – 34.80

Dzień 16 Maja 2012 – a ja znów jestem nad moją ulubioną wodą, która należy do największych jezior jakie my karpiarze możemy obławiać w Europie. Powierzchnia wody to 4800ha!

W moich myślach już wcześniej ułożyłem sobie cały wyjazd i miejsce które chce obłowić, jest to mała i płytka zatoka lecz obawiałem się ze będzie zajęta. Wspólnie z Maxem wyjechaliśmy półtora tygodnia wcześniej żeby raz jeszcze zbadać to miejsce i już wtedy czuliśmy ze może być gorąco!

Napływając na tą zatokę stwierdziłem ze cała jest wolna i mam ją tylko dla siebie- YEAH!

Zacumowałem łódź i w tym momencie po mojej lewej usłyszałem jak jakaś duża ryba wyskoczyła z wody, od razu wskoczyłem z powrotem do łodzi z nadzieją ze uda mi się ją zobaczyć. Niestety ryba nie pokazała się kolejny raz.

Na moje cztery zestawy założyłem kulki które mi Max Nollert mi polecił, a dokładnie Imperial Baits Carptrack Fish Boilie które wcześniej zalałem CarptrackaminoInL i InP. Taka kombinacja jest dla mnie zawsze pierwszym wyborem! Po tym jak starannie i z dużym wysiłkiem wywiozłem wszystkie zestawy mogłem nareszcie przyrządzić sobie ciepły posiłek.

Trzy godziny później zameldował się mój lewy Delkim.

Wskoczyłem do mojego iBoat 260 i jak najszybciej płynąłem w kierunku walecznej ryby. Po dotarciu na miejsce musiałem stwierdzić ze żyłka się obwinęła w gałąź zatopionego drzewa. Na końcu wędki nic nie było czuć i sądziłem ze straciłem rybę. W trakcie zwijania metr po metrze mojej strzałówki-Shock’it zauważyłem jak jakaś duża jasna masa wystrzeliła spod tego drzewa. Prawie jakbymagicznie uwolniła się w tym momencie moja żyłka i ryba oddaliła się od drzewa w bardziej bezpieczny rejon. Walka z rybom toczyła się teraz na otwartej wodzie i po 15 minutach była już przy powierzchni –BINGO! Pierwsze podejście podbierakiem i ryba była bezpiecznie w siatce! Z wrażenia musiałem się położyć w moim iBoat ponieważ byłem jak w transie, ONA z tymi wielkimi łuskami była ogromna!! Miałem problem z dźwignięciem jej do pontonu ale przez to ze ławeczki są regulowane mogłem bezpiecznie położyć rybę już na macie w pontonie. Szybko poznałem rybę i już wiedziałem mniej więcej jaki kaliber leży przede mną. Waga pokazała dokładnie 34,8kg !!! No i tak, był to tzw. „Moby Dick”. Co za połów znalazłem dosłownie igłę w stogu siana! Od razu wydzwaniałem do moich kolegów po fachu by się z nimi podzielić tą magiczną chwilą. Oczywiście po zrobieniu sesji zdjęciowej i wypuszczeniu ryby otworzyliśmy szampana by uczcić połów mojego życia.

Moby Dick la grossebreme

Komentarz Max’a Nollerta:

Przy tej masie karpi powyżej 30kg które złowiliśmy na małych a nawet bardzo małych żwirowniach to ten karp zasługuje na specjalne opublikowanie!

Napisałem do Dylana ze ta ryby mi przypomina połów z roku 1993 – 31,8kg z jeziora Orient która dla mnie i wielu innych karpiarze zawszę się będzie kojarzyć z nazwiskiem Leon Hoogendijk.

O tym fantastycznym połowie Dylana dowiedziałem o 7:45 przez telefon który krzyczał do słuchawki: „ j aifaitunebreme – unegrossebreme” po polsku: „złapałem leszcza – dużego leszcza!” Dylan nie bez powodu dostał przezwisko „Bremehunter”!

Gratulacje dla Dylana i dziękuje za tą wspaniałą opowieść o połowie jego życia!

Marzenie się spełniło…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polski i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz