Listopadowa zasiadka Carp Gang Piaseczno..

19Pod koniec Listopada mimo złej pogody oraz prognoz na kolejne dni postanowiliśmy się wybrać na jedną z podwarszawskich wód która słynie z dużych starych karpi. Nad wodą jesteśmy rano. Pada deszcz więc zabieramy się za rozbicie obozowiska, później przygotowujemy zestawy i sondujemy dokładnie dno za pomocą markera gdyż na tej wodzie pływać nie można.

Kilka słów na temat stick mixu który przygotowaliśmy pod zestawy. Z racji pory roku i temperatury wody postanowiłem skupić się na drobnych frakcjach. Grubszy pellet zalałem gorącą wodą. Po kilkunastu minutach powstała pasta do której dodałem drobny pellet IB, pokruszone kulki również IB, trzy puszki tuńczyka w oleju roślinnym, gotowane konopie oraz wiórki kokosowe. Dlaczego wiórki kokosowe? Otóż ich dodatek powoduje że część z nich unosi się w toni część opada na dno, a gdy w pobliżu przepłynie karp ruch wody podrywa je z dna uwalniając aromaty. Do stick mixu obowiązkowo dodałem Liquid Amino oraz Amino Gel Monster-Liver oraz Elite Strawberry które stosujemy praktycznie podczas każdej zasiadki.

Przypony wiąże dopiero nad wodą gdy już zadecyduje co zakładam na włos.  Wybór padł na IB Carptrack Crawfish Boilies okrojone do średnicy około 10mm. Przynęty powędrowały na krótkie włosy, użyliśmy haczyków w rozmiarach 6 i 8.

Wszystko gotowe. Wywozimy zestawy modelem we wcześniej wytypowane miejsca na głębokościach od 2,5m do 4m. Omijamy płytkie półki gdyż woda ma zaledwie 7 stopni i jest pochmurno więc raczej ciężko liczyć na ryby przemieszczające się płyciznami. W końcu możemy chwilę odpocząć. Zestawy w wodzie, a nad nami ciekawe zjawisko. Listopadowa burza, porywisty wiatr, deszcz i słowa Adriana: Coś czuje że nic nie złowimy… Na które odpowiedziałem: spokojnie młody, jest burza będą ryby!

Wygodne łóżko, piecyk daje przyjemne ciepło, muzyka gra, a na kuchence jajecznica.  Chyba każdy karpiarz zna ten niepowtarzalny klimat i atmosferę oczekiwania na branie. Ku naszemu zdziwieniu tę sielankę przerywa dźwięk mojego Videotronika. Wybiegamy z namiotu, a sygnalizator nie milknie! Piękny odjazd!. Podnoszę kij, nie zacinam – przy małych hakach to nie wskazane. Czuje tępy opór, a w głowie mam dwie opcje zaczep lub duży karp. Na szczęście po chwili żyłka zaczyna powoli ciąć lustro wody w kierunku środka zbiornika, już wiem że mam kabana. Po 15 minutach przeciągania liny jest w podbieraku! Piękny lustrzeń! Adrian podnosi rybę, a po grymasie na jego twarzy widzę że jest dobrze! Waga wskazuje 21.2 kg workiem, więc mamy 19 kg jesiennego szczęścia!

19

W przeciągu następnej godziny mam kolejne dwie ryby około 10kg złowione na pup’up IB Carptrack Crawfish uniesionego 5 cm nad dnem. Mamy wyraźną aktywność ryb do godziny 16 i staramy się to wykorzystać. Kolejne brania pojawiły się dopiero około północy. Tym razem ryby posmakowały w zestawach Adriana. Monster-Liver zadziałał, a na macie wylądowały karpie o wadze 12kg i 14 kg.

Wywozimy zestawy Adiego. Mam kolejne branie na pop’upa i kolejna ryba w okolicach 10 kg na macie. Uśmiech nie schodzi nam z twarzy! Noc jak przystało przebiegła spokojnie, skupiliśmy się na integracji. Rano budzi nas dźwięk centralki. Na macie meldują się karpie od 7kg do 14kg. U Adriana cisza.

Decydujemy się przewieźć jego zestawy w inną część zbiornika – zatokę. Podczas oczekiwania na branie Adrian zaczął odprawiać czary.  Uderzał dłonią w centralkę nakazując jej aby się odezwała, kiedy tylko ją odłożył zaczęła grać – wyczarował! Ryba niestety jest w zaczepie ale widać jak pracuje na kiju po chwili trzask zestawu i luźna żyłka , zerwał się? a jednak nie żyłka się prostuje ryba jest na otwartej wodzie. Mówię Adiemu wyczarowałeś branie to pewnie będzie pełnołuski. Ryba jest już blisko powierzchni – zatkało nas! Pełnołuska torpeda po kilku odjazdach jest w podbieraku. Okazuje się że to kolejna 19stka i PB Adriana! Przepiękna ryba!

192

To nie koniec! Wieczorem i w nocy mamy kolejne wspaniałe ryby od 12kg do 16 kg. Nie spodziewaliśmy się takich wyników przy tak zimnej wodzie i gwałtownie spadającym ciśnieniu.

Podsumowując. Złowiliśmy 12 karpi w dwie doby. Większość grubo ponad 10kg czy 15 kg. Moim zdaniem kluczem do sukcesu okazały się małe przynęty na lekkich zestawach i odpowiednio przygotowana zanęta z drobnych frakcji. Do wody nie trafiła żadna cała kulka oprócz tej która była na włosie.  Amino Liquid nadał silny długo utrzymujący się zapach w łowisku na który jak widać karpie zareagowały zaskakująco dobrze. Obaj jesteśmy niesamowicie zadowoleni gdyż to mogła być ostatnia zasiadka sezonu,a lepszego zakończenia nie mogliśmy sobie wyobrazić.

Mateusz Książek, Adrian Witek
Gang Carp Piaseczno.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polski. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.