Zawodowo!

Polowanie na te największe.. Poszukiwanie nieznanych wód kryjących dziewicze ogromne karpie. Wyjazdy w pełnej konspiracji, w tajemnicy przed znajomymi, często samotnie. Kamuflaż i chowanie się po krzakach aby nikt nas przypadkiem nie zauważył. Wszystko po to aby dorwać tego jednego „big one”.

Wszystko pięknie, ale karpiarz zgodnie z naturą jest istotą stadną. W „karierze” każdego wędkarza karpiowego nadchodzi czas gdzie chce, a nawet musi spotkać się z innymi wyznawcami religii. W zimie są to targi, gdzie często przemierzamy setki kilometrów żeby tylko spotkać się ze znajomymi z całego kraju i zamienić parę słów, a przy okazji zerknąć na nowości i dokonać zakupów. W sezonie są to wszelkiego rodzaju zawody, meetingi, potyczki. Ja jak co roku (już od pięciu lat) pojawiłem się na pucharze Sklep-karpiowy.pl. Spytacie dlaczego? Nagrody? Chęć wygranej? Po części tak – są to naturalne odruchy każdego który staje w szranki z innymi wyznawcami tej religii. Ale głownie dla ludzi! Dla znajomych których mam w całym kraju, często na jego drugim krańcu. Natłok obowiązków, ciągły pęd, praca, rodzina, odległość – to wszystko nie pozwala spotkać się nam choćby na krótką zasiadkę. Tu przez te kilka dni mam okazję spotkać większość w jednym miejscu.

Już po rozpoczęciu nowego roku nadchodzi odliczanie dni do rozpoczęcia wydarzenia. Rosnące napięcie, przygotowania. Ciekawe jaka będzie pogoda? Rozmowy z chłopakami, widzimy się za miesiąc, za tydzień, za dwa dni, jutro i ….

… nadchodzi ten czas. Chwila gdy we wtorek – dzień przed oficjalnym rozpoczęciem zawodów przyjeżdżamy na długo wyczekiwane spotkanie.  Meldujemy się chwile po przyjeździe Przemka. Kilka chwil później przyjeżdżają kolejne samochody. Kolejni znajomi, przyjaciele których nie widziałem czasami od roku. Wszyscy wychodzą z samochodów uśmiechnięci że udało się wyrwać im z monotonii dnia codziennego i przez parę kolejnych dni spędzą czas nad wodą.

Wtorek to również szczególny dzień. Urodziny Przemka Bździucha – i to okrągłe czterdzieste – bardzo dobrego  karpiarza, ale również człowieka który dowodzi tą orkiestrą i organizuje genialną imprezę już od kilku dobrych lat. Pamiętam jak dziś pierwszą imprezę nad którą się zjawiłem – 7 godzin jazdy ( mniejszymi i większymi problemami) i nad ranem docieramy nad piękne jezioro Krążno. Już wiedziałem że będzie dobrze. Kolejne dni umacniają mnie w tym przekonaniu, genialni ludzie i znajomości które mimo odległości trwają do dziś. Tuż po zakończeniu naszych pierwszych gościnnych występów na Kaszubach zapisaliśmy się na kolejną edycję. I tak co roku. Po nocy spędzonej na pogaduszkach, wspomnieniach i świętowaniu urodzin nadchodzi kolejny dzień – środa.

To czas losowania. Czekamy na ostatnie ekipy które meldują się na Nekielce. Każdy kto brał udział w zawodach wie że to najbardziej stresująca i rodząca najwięcej pytań chwila. Które stanowisko wylosujemy? Gdzie będzie wiał wiatr ? Czy karpie są już po tarle? Już za chwilę dostaniemy odpowiedz na ich część.

Nadchodzi nasza kolej. Marcin stwierdza że w tamtym roku dobrze mi poszło podczas losowania i że w tym roku też będę za to odpowiedzialny 😉 Rafał trzymając pudełko z losami pyta mnie który numer chciałbym wylosować – mówię 23. Wyciągam los, otwieramy i zaczynamy się śmiać, na kartce numer 23!

Mówię nie jest źle – w tamtym roku to stanowisko dało nam czwarte miejsce i pierwsze w sektorze po genialnym niedzielnym finiszu który wspominamy do dziś.

Kierujemy się na stanowiska. Wszystko idzie według planu. Pierwszy krok – iBoat, pompka elektryczna, akumulator. Po kilkunastu sekundach nasz środek pływający już jest gotowy. Zabieram markery echosondę i szybko na wodę.

Lokalizujemy podwodny rów który z dość ciekawym spadkiem. Tam też umieszczamy później zestawy. Zauważyłem w trzcinach kilka ryb – czyżby jeszcze były na tarle ? Oby nie! Łowisko nęcimy mieszanką drobnych ziaren, kukurydzy, Amino Pelletu IB Carptrack, orzechów tygrysich z dodatkiem IB Carptrack NHDC, oraz kulkami które zawsze na Nekielce sprawdzały się bardzo dobrze – IB Carptrack Elite Strawberry.

Zestawy w wodzie, rozkładamy namioty i mamy czas na chwilę zasłużonego odpoczynku.Pierwsza noc mija spokojnie – według tradycji. Nad ranem mam branie. Ryba zachowuje się dość dziwnie, po chwili w podbieraku ląduje sum. Nie tak miało być…

Robi się coraz cieplej. Po wtorkowych opadach nie ma już śladu. Nagrzewa się woda. W trzcinach zaraz przy jednym z markerów coś zaczyna się dziać. Weszły? Co tam się dzieje? Po kilkunastu minutach już wiemy, karpie wyszły na tarło… Troszkę zmartwieni robimy dalej swoje, wszystko według planu. Donęcamy ziarnami, kukurydzą i orzechami dopalonymi słodzikiem.

Są efekty i pierwsze ryby. Coś jednak się dzieje! W 18 godzin łowimy pięć ryb i wchodzimy do klasyfikacji.

Wszystkie łowione ryby mają około 10 kilogramów, z jednym rodzynkiem o wadze 14kg.

Aby wygrać te zawody to za mało, musimy łowić większe! Kolejne dni to ciężka praca z operowaniem spombem. Postanowiliśmy zanęcić jedno z miejsc większą ilością kukurydzy, drobnych ziarenek i orzechów z nadzieją na większe amury.

Na drugi marker poszły konkrety – gruby Amino Pellet, orzech oraz kulki Elite Strawberry z nastawieniem pod większe karpie które może w końcu pojawią się w naszym rejonie.

Jedna z obranych taktyk zadziałała, jest amur! Zdrowa silna ryba o wadze 14 kilogramów. Donęcamy łowisko, musi ich być tam więcej!

I okazało się że były – jeszcze jeden, mniejszy który nie wpłynie na nasz wynik.Pomiędzy nęceniem, holami  i przygotowaniem zestawów trzeba znaleźć czas na regenerację oraz spotkania i rozmowy. Nie ma nic lepszego nic pogawędki przy zimnym piwie w cieniu podczas upałów!

Kilka słów o orzechach których używaliśmy. Samodzielnie przygotowane z dodatkiem słodzika IB Carptrack NHDC który stanowi idealne połączenie z tygrysami. Dodatek 2-3ml / kg gotowych orzechów oraz dipowanie orzechów przeznaczonych na haczyk to idealny sposób na pobudzenie karpi i amurów w ciepłych porach roku. Jeżeli w Waszych łowiskach występują amury to polecam zamoczyć kulki, kukurydzę lub orzechy właśnie w IB NHDC.

Ostatni zachód słońca był zapierał dech w piersiach…Czas mija niesamowicie szybko. Codziennie o świcie budzą nas spławiające się na tarle karpie w trzcinach. Sobotnia zmiana wiatru w naszą stronę przynosi nadzieję na większe ryby. Niestety zmiana była krótkotrwała i po kilku godzinach wiatr wiał w tym samym kierunku co przez większość czasu. Doławiamy jeszcze ryby o podobnej wadze które nie podnoszą niestety naszego wyniku. Większych ryb w rejonie naszych markerów widocznie nie było.

Przychodzi czas zakończenia. Całe szczęście że pogoda sprzyja i możemy zrobić to sprawnie i komfortowo. Nadchodzi godzina 10:00 – kończymy. Wrzucamy sprzęt do busa i jedziemy do punktu zbiórki.

Część z 25-ciu ekip już tam jest. Wszyscy zmęczeni, opaleni, w większości uśmiechnięci. Są wyniki – zajmujemy dziewiąte miejsce. Brakło dosłownie kilku kilogramów aby wbić się w okolice podium, dosłownie jednej – dwóch większych ryb których w naszym rejonie niestety nie było.

Wszyscy żegnamy się z nadzieją jak najszybszego ponownego spotkania. Panowie widzimy się niebawem!

Tomek Szklarek

Imperial Baits Polska

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polski. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.